Rower w autobusie? Od dzisiaj tak!

Radni już po raz drugi chcieli wprowadzić poprawkę o przewożeniu rowerów do regulaminu korzystania z komunikacji miejskiej. Tym razem udało się. Ale uchwała wejdzie w życie dopiero - mniej więcej - za miesiąc, czyli grudzień/styczeń.
Dotychczas przewóz roweru zależał właściwie od dobrej woli kierowcy czy motorniczego. Nowy zapis ma precyzować przepisy - rower przewożony MPK nie może utrudniać przejścia innym pasażerom, stanowić zagrożenia i utrudniać widoczności kierowcy. Trzeba także skasować za niego bilet, jak za przewóz bagażu.
Zapis - tak samo jak miesiąc temu, kiedy radni pierwszy raz zajmowali się tym problemem - budził różne wątpliwości, np. czy rower nie pobrudzi odzieży innych pasażerów i kto pokryje ewentualne szkody.
Bartosz Domaszewicz, radny PO i autor poprawki, uspokajał, że w innych miastach takie problemy się nie zdarzyły. - Łódź nie robi nic odkrywczego. My chcemy tylko dostosować nasze przepisy do tego, co tam sprawdza się od dawna - przekonywał Domaszewicz.
Jan Mędrzak, radny PO i dyrektor w MPK, bronił interesu przewoźnika, który może być w przyszłości pociągnięty do odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez rower. Domagał się wskazania miejsca, w którym rowery należałoby ustawiać.
- To wprowadźmy zakaz przewożenia walizek i kaktusów komunikacją miejską, bo też mogą wyrządzić szkodę pasażerom - dworowali zwolennicy poprawki.
- Cała przyjemność z jazdy rowerem polega na tym, że jedzie się na nim i pedałuje, a nie jeździ autobusem z rowerem od krańcówki do krancówki. Chodzi o sytuacje awaryjne - zaznaczał Tomasz Kacprzak, szef samorządu.
- Jeśli można jeździć komunikacją miejską i śmierdzieć jak skunks, to dlaczego nie można jechać z rowerem? -pytał Maciej Rakowski, radny SLD. - Nie z takimi rzeczami ludzie jeżdżą tramwajem. Kiedyś widziałem faceta z sokołem.
- Ja kiedyś byłem świadkiem, że kierowca nie wpuścił do autobusu dwóch panów, którzy usiłowali wsiąść z wózkiem pełnym złomu. Otrzymał od pasażerów brawa - mówi Kacprzak.
Ostatecznie 29 radnych głosowało za możliwością przewożenia rowerów w pojazdach MPK, dwóch było przeciwnych, a 5 radnych wstrzymało się od głosu.

Dotychczas przewóz roweru zależał właściwie od dobrej woli kierowcy czy motorniczego. Nowy zapis ma precyzować przepisy - rower przewożony MPK nie może utrudniać przejścia innym pasażerom, stanowić zagrożenia i utrudniać widoczności kierowcy. Trzeba także skasować za niego bilet, jak za przewóz bagażu.
Zapis - tak samo jak miesiąc temu, kiedy radni pierwszy raz zajmowali się tym problemem - budził różne wątpliwości, np. czy rower nie pobrudzi odzieży innych pasażerów i kto pokryje ewentualne szkody.
Bartosz Domaszewicz, radny PO i autor poprawki, uspokajał, że w innych miastach takie problemy się nie zdarzyły. - Łódź nie robi nic odkrywczego. My chcemy tylko dostosować nasze przepisy do tego, co tam sprawdza się od dawna - przekonywał Domaszewicz.
Jan Mędrzak, radny PO i dyrektor w MPK, bronił interesu przewoźnika, który może być w przyszłości pociągnięty do odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez rower. Domagał się wskazania miejsca, w którym rowery należałoby ustawiać.
- To wprowadźmy zakaz przewożenia walizek i kaktusów komunikacją miejską, bo też mogą wyrządzić szkodę pasażerom - dworowali zwolennicy poprawki.
- Cała przyjemność z jazdy rowerem polega na tym, że jedzie się na nim i pedałuje, a nie jeździ autobusem z rowerem od krańcówki do krancówki. Chodzi o sytuacje awaryjne - zaznaczał Tomasz Kacprzak, szef samorządu.
- Jeśli można jeździć komunikacją miejską i śmierdzieć jak skunks, to dlaczego nie można jechać z rowerem? -pytał Maciej Rakowski, radny SLD. - Nie z takimi rzeczami ludzie jeżdżą tramwajem. Kiedyś widziałem faceta z sokołem.
- Ja kiedyś byłem świadkiem, że kierowca nie wpuścił do autobusu dwóch panów, którzy usiłowali wsiąść z wózkiem pełnym złomu. Otrzymał od pasażerów brawa - mówi Kacprzak.
Ostatecznie 29 radnych głosowało za możliwością przewożenia rowerów w pojazdach MPK, dwóch było przeciwnych, a 5 radnych wstrzymało się od głosu.
